Aranżacja domu parterowego…

Zastanawiam się, dlaczego jest tak, że jeśli mamy coś ważnego do zrobienia, zawsze w zaplanowany na to czas wkrada się coś zupełnie innego i co gorsza… nieplanowanego?

Czy Wy też tak macie?

Nie chodzi tu nawet o niedbalstwo, czy co gorsze lenistwo! Chodzi o podświadome zrzucanie na dalszy plan spraw istotnych, w obawie przed porażką przy ich realizacji…

Mówiąc prościej… jeśli mam do zrobienia coś, na czym bardzo mi zależy, to właśnie realizacja tego jakoś tak słabiej mi wychodzi. Odkładam, przekładam, zastanawiam się, omawiam… ble, ble, ble…

Tak jest własnie przy pracy nad tym projektem. Ze względów osobistych jest on dla mnie bardzo ważny, a jakoś nie mogę ruszyć z miejsca. Zamiast oddać się temu bez reszty, zawsze mam coś innego (pewnie łatwiejszego) do zaaranżowania. A to wymyślić to…. a to dokończyć tamto…. Zawsze jest coś do zrobienia :o)

Czy na prawdę tylko ja tak mam?

Tak, czy inaczej, koniec użalania się…

Projekt dotyczy aranżacji parterowego domu jednorodzinnego. Inwestorami jest para mieszkająca w stu tysięcznym mieście i tam też powstaje ich dom. Nie mają dzieci, jednak w projekcie zaplanowali dwa pokoje dla przyszłego potomstwa.

Moim zadaniem na razie jest ogólny rys całości, salon, kuchnia i łazienki. Pokoje strefy nocnej zostawiam na później :o)

Tak więc przedstawiam Wam moje nowe „dziecko”, albo raczej jego zarys, gdyż, jak już mówiłam, kompletnie gubię się we własnych wizjach tego miejsca :o)

Dom z racji tego, iż nie ma piętra,  jest przejrzyście podzielony na strefę dzienną i nocną. Mamy wiatrołap, salon połączony z otwartą kuchnią, dwie łazienki, kotłownię, dwa pokoje do pracy, pokoje dla dzieci oraz sypialnię główną wraz z garderobą…

W salonie zaplanowano miejsce zarówno na wypoczynek jak i stół z krzesłami (na który teraz Inwestorzy nie mają miejsca)

Elementem dominującym będzie panoramiczny kominek, którego nie tylko główną, ale i jedyną funkcją będzie tworzenie nastroju w salonie…

Kuchnia, w której ściany częściowo pomalowane są farbą tablicową w kolorze czarnym, a częściowo w różu…

…bądź też w drugiej wersji… bez różu, ale za to z drewnianymi blatami dla ocieplenia szarości, które są wielką miłością Inwestorki, co zapewne udało się Wam już zauważyć :o)

Osobiście uwielbiam to połączenia drewna z surowością czerni…

dlatego właśnie tej wersji będę się trzymać (zobaczymy, co na to Inwestorzy :o)

Łazienkę przedstawiam w bardzo ogólnym zarysie, chociaż już teraz wiem, że układ sanitariatów będzie zupełnie inny. Ale o tych zmianach następnym razem…

A jak Wam podoba się taki domek?

 

2 responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *