Od czego się to wszystko zaczęło…

No właśnie… Od czego się to zaczęło? Chyba w życiu każdego z nas przychodzi taka chwila, że zastanawiamy się co dalej? Idziemy jakąś drogą, którą albo sami sobie wytyczyliśmy, albo wręcz przeciwnie… postawił ją przed nami los. Każdy ma inne wspomnienia z tego czasu.

Chodząc do szkoły, zastanawiałam się co będę robić w przyszłości. Jeszcze w szkole podstawowej rysowałam kolorowe rzuty różnych pomieszczeń. Od własnego pokoju, po mieszkania cioć i wujków :o) Rysowałam widziane z góry fotele, dywany, a nawet kwiaty. Aspekt techniczny moich rysunków pozostawiał wprawdzie wiele do życzenia, ale sprawiało mi to ogromną frajdę :o) Gdy już głowę miałam nabitą po brzegi rozważaniami o układzie mebli w każdym pokoju, nie mogłam oprzeć się zmianom!!! Chciałam wszystko modernizować. Niestety zderzenie z rzeczywistością przyszło bardzo szybko. A dokładnie mówiąc… natychmiastowo! Nikt z rodziny nie chciał się zgodzić na przestawianie czegokolwiek w swoim mieszkaniu, więc co mi pozostało? Działać na własnym terenie. Tak też nadszedł czas cyklicznych „rewolucji” w moim pokoju. W każdą sobotę przestawiałam w moim królestwie wszystko, co się tylko przestawiać dawało. Pewnego dnia w trakcie takich „rewolucji” weszła do pokoju moja Mama. Powiedziała, że już nawet boi się tu zaglądać, bo nigdy nie wie, co zastanie. Mówiła to, widząc mnie trzymającą na sztorc wersalkę (młodzież pewnie nie wie, co to takiego). Wersalka, na której spałam, była największym dającym się przestawić meblem i już kończyły się miejsca, w których to mogła by się ona jeszcze zmieścić. Nie dając jednak za wygraną, podniosłam ponad siebie jeden bok wersalki i nie widząc dla niej nowego miejsca, tak z nią stałam. Wtedy właśnie weszła Mama.

Żałuję, że nie zachowałam żadnego rysunku z tamtych czasów. Takie pierwsze projekty… Bezcenne :o)

Kiedyś mój Tato powiedział, że to może być dobry plan na przyszłość. Nie bardzo mu wtedy uwierzyłam, bo kto by chciał powierzać innym wygląd własnego lokum. Uważałam, że każdy marzy o tym, aby samemu stworzyć przestrzeń wokół siebie. Cóż! Człowiek uczy się całe życie!

Oprócz tego, marzyłam o florystyce. Chciałam po prostu być kwiaciarką. Układałam suszone kwiaty w kompozycje i ustawiałam je, gdzie tylko mogłam. Na tym się skończyło!

Zostałam socjologiem :o)

Nigdy nie pracowałam w zawodzie. Nigdy też nie uważałam, że to, co robię przynosi mi satysfakcję.

Dopiero po latach, gdy dzieci już trochę podrosły, zupełnie niespodziewanie odkryłam na nowo zamiłowanie do wnętrz. Stało się to przy okazji urządzania własnego domu. Nie mogłam się od tego oderwać. Chciałam więcej! W końcu zrozumiałam, że to coś dla mnie :o)

 

12 responses

  1. Pamietam te co weekendowe niespodzianki, podróżujące doniczki, witraże, ramki ze zdjęciami!
    Jestem z Ciebie bardzo dumna i czekam z niecierpliwoscią na kolejne posty!

  2. It’s actually a great and useful piece of information. I’m
    satisfied that you just shared this helpful info with us.
    Please stay us informed like this. Thanks for sharing.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *